Witaj, 2018

OLYMPUS DIGITAL CAMERATak, tak, wiem… Nieźle się spóźniłam. Mimo to, chciałam życzyć wszystkim szczęśliwego nowego roku, żeby znalazło się tyle samo czasu, co inspiracji – i na odwrót.

Mówi się, że jaki sylwester, taki cały rok. U mnie przebiegł dość spokojnie i przyjemnie (choć miałam gości, a więc byłam nieco zabiegana), a jak widać na załączonym obrazku, o północy otaczało mnie morze przepięknych fajerwerków, które starałam się jak najlepiej uchwycić na zdjęciu. Mam nadzieję więc, że to oznacza równie piękny i spokojny rok, pełen różnych zajęć i ciepła, tego samego życzę również Wam.

Ostatnio rzadko tutaj publikuję, ale staram się jak tylko znajdę czas i chęci, by jednak coś przygotować. Jednak dużo się pozmieniało przez ostatni rok, i ciężko mi pogodzić pracę, życie prywatne i jeszcze cały nawał różnych zajęć, pasji. Aż nie wiem czasem za co się najpierw wziąć! Ale gromadzę zarówno dużo zdjęć z podróży i wypadów, jak i wierszy. Najgorzej jest z gotowaniem, bo jak to zwykle bywa przy zabieganiu, gotowanie sprowadza się do czegoś „na szybko” i nie poraża pomysłowością 😉 Kilka przepisów udało mi się spisać, więc może w końcu przysiądę i wrzucę coś poza sporadycznym wpisem ze zdjęciem.

W Poznaniu wreszcie porządna zima ze śniegiem, więc tak myślę, że może czas na jakąś rozgrzewającą nalewkę? 😉

A.

PS.

Bardziej aktywna jestem na platformach EyeEm i 500px, więc gdyby ktoś miał ochotę zajrzeć, zapraszam na https://www.eyeem.com/u/annalemw lub https://500px.com/annalemw .

Reklamy

Delirium

„\/\__/\__/\/\______/\_____________”

Jestem zawieszona
Gdzieś
Między rankiem
A nocą
Między niebem
A piekłem
A ziemią
Między bytem
I niebytem
Między kropką
A przecinkiem
A znakiem zapytania

Jestem wszystkim
I nicością
Śniadaniem, obiadem
I kolacją
Ale budzę się
Tylko w porze wyjścia z pracy
Na chwilę przy Audrey
O’Toole i ich Venus
Gdy nagle znowu
Nowy dzień nadchodzi

Jestem, choć nie jestem
Żyję, alem martwa
Tkwię
Pomiędzy „wiem”
A „nie wiem”
„Teraz” i „Nigdy”
Rzeczywistością
A delirium.

Szukam dla siebie ratunku
Ale którą z nich mam zabić?
Którą iść drogą
Jak też poznać
Które mara
Które jawa?

Delirium.

Moją używką
Miłość, śmiech i radość
Bez nich
Spadam.
Delirium.



Anna "Lem" W., 2016

Hmmmm… stanowczo nie tęsknię za 2016 i swoimi przejściami, mentalnością wtedy… ale momenty zwątpienia nadal ten wiersz dobrze obrazuje. Dziś nie mogę się wręcz doczekać, co przyniesie nowy rok, choć i obecny nie szczędził mi zawałów i przykrości. Jak to mówiła Czubaszek, każdy rok dobry, gdy już przemija 😉

 

Nadal żyję…

…ale nazbierało się materiału po urlopie, a ja znowu zabiegana i nie mam kiedy go wrzucić. Póki co, coś na temat:

Lemurówka II
Rachu ciachu
i do piachu.

Anna „Lem” W., 2017

Wszyscy wokół smarkają i chorują, nawet moja kotka oberwała i walczy z jakimś badziewiem jelitowym…

Ale żeby nie było – słonko niech świeci, niech Was grypiska i inne wirusy nie dopadną i spokojnego weekendu!

Pieczona kukurydza dla zabieganych

edf

Okej, ten wpis będzie kulinarno-satyryczny i może wydać się niektórym odjechany, ale mam nadzieję, że wśród Was są też osoby z podobnym poczuciem humoru 😉 .

Żyjemy w czasach, w których tzw. „multitasking”, czyli robienie wielu zadań na raz, to już norma. Niektórzy go tylko miewają, rzadziej lub częściej, i tak jak ja korzystają z „przepisów”, czy raczej rozwiązań poniżej. Dla innych to już codzienność i od rana smarują masło chlebem, żeby dać córkę śniadaniu i potem zawieźć ją do zajęć na szkołę. Jeśli brzmi to znajomo, to zapraszam, może ktoś się uśmiechnie, ba, nawet skorzysta.

Co potrzebujemy:

  • dużą kolbę kukurydzy
  • sól
  • olej kokosowy lub masło
  • piekarnik
  • papier do pieczenia
  • talerz
  • 6 upranych lub pogniecionych koszul
  • deskę
  • żelazko
  • gniazdko w jadalni/kuchni

Co z tym robimy:

  1. Rozgrzewamy piekarnik do 150 stopni z termoobiegiem.
  2. Rozkładamy deskę, przygotowujemy koszule do prasowania, rozgrzewamy żelazko.
  3. Wyjmujemy kukurydzę z lodówki, płuczemy w wodzie i obieramy z liści i nitek (to coś wokół, ja to tak nazywam).
  4. Kładziemy na talerz, smarujemy olejem lub masłem, oprószamy solą.
  5. Wkładamy na metalową kratkę do piekarnika, ustawiamy go na 15 minut i zmieniamy na grill odgórny. Pod kukurydzą wkładamy na blasze papier do pieczenia (bo będzie kapać).
  6. Biegniemy do deski, zaczynamy prasować (standard, psik psik, prasu prasu, machniom – druga strona, rękawy).
  7. Co dwie koszule lecimy do piekarnika przełożyć kukurydzę na drugą, trzecią i czwartą stronę. Do perfekcjonistów/ek: ja tam prasuję tak, żeby było w miarę prosto, więc zdążę dwie, ale Wam pewnie starczy czasu tylko na jedną – inaczej się kukurydza może przypalić…
  8. Wyłączamy żelazko (jak mamy więcej koszul, no to przerwa). Wyjmujemy kukurydzę z piekarnika, kładziemy na talerz i czekamy, aż nieco ostygnie.
  9. Siadamy, wgryzamy się w kukurydzę i patrzymy dumnie na stosik uprasowanych koszul – cóż za ekonomia czasu!

P.S. Opcjonalnie: do następnych koszul, można zagrzać sobie frankfurterki.

Smacznego?…

Żywioły II

„Słońce IV”

Kiedy go nie ma

Smutna jest Ziemia.

„Słońce VII”

Zachody słońca

Mogę oglądać bez końca.

„Słońce VIII”

Patrzę w zachwycie,

Gdy jesteś na szczycie.

„Słońce IX”

Uśmiecham się do Ciebie,

Gdy jesteś na niebie.

„Słońce X”

Piękniejsze niż wschody

Są tylko zachody.

„Natura II”

Patrzę w zachwycie,

Gdy jesteś w rozkwicie.

„Natura IV”

Żebym nie była ponura

Potrzebna mi natura.

„Chmury V”

Bita śmietana

Na niebie rozlana.

„Chmury VI”

Piękny puch

Wprawiony w ruch.

„Ptaki”

Piękne, gdy latają,

Lecz nie, gdy na balkon… brudzą.

„Sroka”

Piękny ogon miała,

Gdy sobie dreptała.