„Marzyciel”

Trzeba dużo marzyć i mierzyć wysoko

i pamiętać o ryzyku,

jakie te marzenia ze sobą niosą.

 

Łatwo i lepiej jest nie marzyć

Marzeń nie mieć żadnych i się nie zawodzić

Myśleć o tu i teraz

o tym co było i będzie

Ale nie mieć nadziei

czy też może złudzeń

 

Bo kto marzy wysoko ten wysoko jest w chmurach

Odwagi ma wiele i pędzi do celu

lecz są przeciwności przy których marzyciel

z siłą miażdżącą odczuwa spadek na dno

kiedy to przez obłok zerknie w dół na chwilę

 

Anna „Lem” W., 2013

 

P.S.  po 4 latach: Gorąco polecam połączyć twarde stąpanie po ziemi, życie tu i teraz, z marzeniami i dążeniem do ich spełnienia 😉 Kluczem do szczęścia jest po prostu pozbyć się oczekiwań, szczególnie wygórowanych. Co ma być, to będzie – que será, será! Popychać po trochu los w tą stronę co chcemy i nie siedzieć bezczynnie, ale nie załamywać się, gdy coś się nie uda. ZAWSZE jest inny sposób i plan B by wstać, otrzepać się i iść dalej 😉

„Sztaudyngerówki”

Poprzednio, tworząc swoje fraszki, inspirowałam się „Lepiejami” W. Szymborskiej. Ostatnio, po przeczytaniu Różowych Piórek Jana Sztaudyngera, znowu zaczęłam spisywać swoje pomysły, a na jego cześć (trzeba w jakiś sposób podziękować za inspirację) nazwałam tę grupę „Sztaudyngerówkami”. Efektem dzielę się dzisiaj z Wami, kilka fraszek z tego zbioru poniżej:

Sztaudyngerówka III

Ledwo mnie tylko puściła kołyska,
Już chciałam mówić "Śliczny, daj pyska!"

O zranionej

Potrzebny cud
By zniknął chłód.

O zranionej II

Niespokojna dusza
Którą miłość już nie rusza.

Bezsenność

Wadliwy gen
Odpowiedzialny za sen.

Nerwica

To właśnie nerwica -
Jednych boli, drugich zachwyca.

Lemurówka

Ciało puch,
Koła w ruch!

Anna „Lem” W., Czerwiec 2017

O czasach dzisiejszych – postęp, który spowodował zacofanie

Dzisiaj trochę „pofilozofuję” na temat moich obserwacji, tak mnie jakoś naszło. Oczywiście nie mam na celu nikogo obrazić, raczej delikatnie ubarwić rzeczywistość w imię satyry – z mocnym akcentem na „delikatnie”. O zgrozo, takie osobniki bez ubarwień też istnieją… Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, co więcej, jesteśmy ludźmi naszych czasów, więc chcąc nie chcąc będziemy musieli wcielić się raz po raz w jedną z poniższych ról, i nic na to nie poradzimy. Byle z umiarem! 😉

Konwersacja (czasy obecne) – rozmowa między ludźmi, nazwą luźno nawiązująca do konwersacji historycznej (patrz -> Dawniej). Zazwyczaj: czynność polegająca na wygłaszaniu monologów przez zabiegane, często zapatrzone w siebie osoby, w której osoba B czeka, aż osoba A przestanie mówić, wtedy przychodzi kolej na mówienie osoby B. Zdarza się, że z przemówień wyciągane są pobieżne wnioski i krótkie analizy tematu, popularne są także wołacze „reakcji ekspresowych” (np. „A: No tak to jest!”, „B: No co zrobić!”).

Również: tzw. „licytacja” której celem jest udowodnienie, że ma się gorzej lub wie się lepiej. Stosowane są tutaj liczne porównania (np. „A: Boli mnie noga, chyba złamana… B: Eee, co tam noga jak ja mam męża lenia i dwoje dzieci do wychowania”) oraz odwołania do sprawdzonych źródeł (np. „A: Czytałam, że ta aktorka jest walnięta jakaś, wszyscy teraz o tym piszą, Pudelek, Plotek i nie tylko” lub „B: Gluten to jest niezdrowy, w internecie znalazłam, że to mnie od środka zabija, więc przechodzę na dietę. Internet przecież nie kłamie i tam się wypowiadają fachowcy. Co? Jaka celiakia? Nie, ja nie mam, nie wiem co to”).

Często także: wymiana obserwacji na temat celebrytów, osób z bliskiego otoczenia, rodziny (czytaj więcej -> Plotkowanie). Taka konwersacja służy głównie jako „czasoumilacz” przy braku lepszych, bardziej produktywnych zajęć. Używa ona wielu epitetów i wyolbrzymień (np. „A: Ale ona utyła… bidulka” lub „B: Jezu, wygląda jak menel, tatuaże, broda, jakiś typ spod ciemnej gwiazdy na bank…”), odbywa się bez wiedzy osób będących tematem takiej rozmowy (czytaj więcej -> Obgadywanie/Objeżdżanie).

Większość konwersacji dzisiaj prowadzi się na odległość, za pomocą komunikatorów internetowych, nierzadko też gdy osobniki siedzą obok siebie (czytaj więcej -> Centrum handlowe, Kawiarnia), ewentualnie przez telefon lub w tramwaju/metrze.

Dawniej: zazwyczaj błyskotliwa wymiana zdań dwóch serdecznych ludzi, której celem była analiza różnych doświadczeń i wspólne podsumowanie, efektem którego były odmiana lub wpływ na myśli osób uczestniczących, odczuwana przyjemność z udanej rozmowy, jak również motywacja do przemyślenia dotychczasowego postępowania. Konwersacja taka odbywała się vis-à-vis/tête-à-tête lub conajmniej w tym samym pomieszczeniu, ewentualnie także za pośrednictwem Poczty (czytaj więcej -> List, Telegram [prehistoria, epoka papieru]).

UWAGA: Osoby działające w starym systemie mogą odczuwać ból głowy podczas spotkania lub dłuższego przebywania z osobą systemu aktualnego. Wystąpić mogą tutaj duże nieporozumienia lub może być potrzebna „przesiadka” na system wspólny (osoba ze starego systemu wyjmuje telefon i „odpala” komunikator, by osoba systemu nowego mogła zrozumieć i wyrazić emocje za pomocą emotikonek).

„Technologicznie mówiąc”

Ile portali społecznościowych

Tyle sposobów by stracić czas,

Poznać się na ludziach,

Poczuć się samotnym



Ile komunikatorów

Tyle ludzi, którzy będą zawracać Ci głowę



Kiedyś to były czasy



Żeby mieć spokój wystarczyło odłączyć kabelek



A jeszcze wcześniej



Nikomu nie chciałoby się jechać tyle drogi

Tylko po to żeby zepsuć Ci dzień kłótnią o byle co

Czy też przekazać jakąś nieistotną plotkę



Kiedyś dawało się spokój i pozwalało żyć jak się podoba



Jestem za usunięciem niektórych technologii



Niech wróci człowiek w człowieku



Niech wróci bliskość

Rozumiana przez bycie obok siebie

A nie w tym samym okienku


Anna "Lem" W., 14.06.2016

***

Żeby Ci żaby, 
I żeby aby "aby", 
A by linijka, 
Co masz ją od stryjka, 
Nie dmuchała w kijka,
A kogut na czele 
Posłuchał K. Melę.
Do spania w sam raz, 
Słucham nie raz, 
Raz raz raz raz, 
W łóżku przy kocie, 
Bo kot nie na płocie, 
Śpiewa wraz ze mną 
Gdy zrobi się ciemno, 
Że płynne stale, 
Jak moje żale,
Zachody głowy
Szklanki połowy 
Wody wprost z kranu.
A według planu
Miał być już sen,
Lecz moje zen
Znów coś zakłóca -
To chyba płuca.
Proszą o dym, 
A z dymem rym, 
Śpiewu karafkę 
I większą stawkę , 
Bo dużo palą, 
Bo piec ich chwalą,
Że się nie psuje, 
Choć dymem się truje. 
A obok płuc 
Zaczyna się tłuc 
Myśli milijon,
Komory tyją
Od krwi pompowania 
Ze zdenerwowania, 
Bo brzydka pogoda, 
Bo chęci szkoda, 
Miłosne zawody 
Nie wyszły wciąż z mody,
A w sensie życia 
W sensie, że bycia,
Jest teraz niż,
Więc człowieku - kysz!

Anna „Lem” W., 2017

Pancake z owocami i lodami

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ostatnio jest tutaj nieco ciszej i rzadziej coś się pojawia, a to dlatego, że dużo się u mnie teraz dzieje. Nie znaczy to, rzecz jasna, że nie gotuję, nie testuję, nie eksperymentuję w kuchni i nie biegam już z aparatem, ale po prostu nie mam kiedy pisać. Ani wierszy, ani tutaj. Dzisiaj jednak mam wreszcie cały dzień dla siebie, a więc jest i czas coś naskrobać.

Nie wiem jak u Was, ale u mnie piękna pogoda – świeci słońce i nie ma ani jednej chmury na niebie. W taki wakacyjny klimat zaproponuję Wam szybki i pyszny przepis, przy którym nie trzeba się ani męczyć ze składnikami, ani długo stać nad kuchenką – bo chyba nie ma nic gorszego w gotowaniu, niż skwar na dworze, brak klimatyzacji, a do tego buchające prosto w twarz gary (chyba, że miewacie też sytuacje jak nasi kucharze w TV, i jak Makłowicz czasem gotujecie na szczycie jakiejś góry ubrani jak eskimosi. To faktycznie, może być gorzej 😉 ) . Jest to przetestowany przeze mnie, zaufany przepis na naleśniki pancake, od zaufanej autorki, czyli jak zwykle, pani Starmach. Znajdziecie go tu: https://aniastarmach.pl/przepis/pancakes/ . Moje pancake to opcja „pełna rozpusta”: posypane są cukrem pudrem, polane syropem klonowym oraz sosem czekoladowym, do tego dodałam borówki, które moim zdaniem idealnie przełamują smak słodyczy. Przy takim upale jak u mnie, proponuję podawać pancake także z lodami lub z sorbetem. Trzymajmy się tego, że w cieple szybciej spala się wszelkie kalorie i energię, więc słodkie dania i lody są wręcz wskazane, i nie ma co mieć wyrzutów sumienia 😉 . Smacznego, oraz udanego weekendu!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA